ACCA

„Bilans musi się zgadzać” - wywiad z Magdą Oleksiuk i Tomaszem Kaciunem

PREV_ACCA_NMC_20160122_016

Styczniowa rozmowa z dwojgiem menedżerów dwóch akredytowanych przez ACCA firm szkoleniowych w Polsce: Magdą Oleksiuk FCCA, Dyrektor Generalną EY Academy of Business oraz Tomaszem Kaciunem ACMA CGMA, Dyrektorem Zarządzającym BPP Professional Education.

 

Spotykamy się na początku stycznia - czy podjęliście może jakieś postanowienia noworoczne?

Magda Oleksiuk: Ja jestem kobietą doświadczoną – w ciągu 15 lat swojej kariery zrealizowałam wiele planów i osiągnęłam swoje własne, liczne „targety”, dlatego wolę koncentrować się na robieniu, niż na postanawianiu! To samo zresztą dotyczy życia prywatnego. (śmiech)

Tomasz Kaciun: A ja mam postanowienie, choć bardzo trudno będzie je spełnić - chciałbym mianowicie wykorzystać 100% tegorocznego urlopu… (śmiech)

 

Ambitne założenia – trzymamy kciuki za Wasz sukces! Czy spotkaliście się ze studentami chcącymi zdobywać nową wiedzę i kwalifikacje właśnie pod wpływem noworocznych postanowień?

TK: Tak, mnóstwo osób budzi się w styczniu. Jedni zaczynają od siłowni po świętach, inni dostają w grudniu premie, pochwały, awanse. A jeszcze inni ich nie dostają. I ci ostatni pytają: „czego mi brakuje? Co powinienem zrobić? Czy moja kariera idzie w dobrym kierunku?”. Jeszcze innym takie pytanie zada babcia przy świątecznym stole: „wnuczku, a kiedy ty w końcu awansujesz?”. (śmiech) Więc tak, zauważam „fale” osób pojawiające się po Nowym Roku.

Zasada jest bardzo prosta: jeżeli czegoś nie wpiszesz do kalendarza, to tego nigdy nie zrobisz. To też jest element motywacyjny. Kiedy nie masz deadline’ów, zaczynasz tracić motywację.

MO: U nas ta fala styczniowa związana jest z bardzo ogólnymi pytaniami dotyczącymi ACCA. Więcej konkretnych pytań, a także zapisów na szkolenia, pojawia się na jesieni. Wtedy ludzie rozpoczynają prawdziwą naukę. Te postanowienia styczniowe są chyba trochę bardziej „teoretyczne”…

TK: Ja się zapisałem do egzaminów kwalifikacyjnych właśnie jesienią. Ale było już za późno, żebym podchodził do egzaminów, więc pierwszą sesję miałem na wiosnę. Miałem wtedy postanowienie noworoczne: hm, chyba trzeba się pouczyć.

Bardzo zachęcił mnie też pracodawca, któremu zależało na poszerzaniu kompetencji pracowników. Więc egzaminy zdawali wszyscy koledzy i koleżanki z działu finansów. Nie chciałem od nich odstawać.

MO: W grupie łatwiej, prawda?

TK: Zdecydowanie. Następuje wymiana myśli i poglądów. Możesz na bieżąco konsultować się z resztą przygotowujących się.

 

A macie jakieś inne klucze do sukcesu podczas egzaminów?

TK: Moim zdaniem nie ma jednej „złotej” rady. Kluczowa rzecz: absolutnie nie możemy uczyć się na ostatnią chwilę. Musimy rozłożyć naukę świadomie, na okres od 1,5 do 2 miesięcy. Żeby ta nauka nas nie przytłoczyła w ostatnim tygodniu przed egzaminem, uczmy się po 2 godziny dziennie i zacznijmy wcześniej, niż 10 czy 15 dni przed egzaminem.

MO: Polscy studenci są przyzwyczajeni do takiego zakuwania na tydzień przed sesją. A z ACCA jest inaczej.

TK: Dlatego program naszych szkoleń jest rozłożony na ok. 2 miesiące. Platforma e-learningowa jest złożona z obowiązkowych kroków. Jest pewien harmonogram realizacji poszczególnych kroków. To tak, jakbyśmy wchodzili po drabinie – nie da się wbiec od razu na sam szczyt. Ale idąc krok po kroku, spokojnie się na nią wdrapiemy. Ta konsekwencja doprowadzi nas do sukcesu.

MO: Ja z kolei nie polecam robić długich przerw pomiędzy egzaminami. Trzeba wziąć byka za rogi i konsekwentnie uczyć się i zdawać egzaminy! Rozciąganie tego w czasie, branie po jednym egzaminie tylko wydłuża i rozmywa sens kwalifikacji. Przyzwyczaja do bycia studentem. W takiej sytuacji trzeba być bardzo zmotywowanym, żeby dociągnąć to do samego końca. Widzę to również po naszych klientach: jak ktoś przez 4 lata egzaminów nie uzyska kwalifikacji ACCA, to jego szanse maleją i motywacja słabnie. Albo ktoś to naprawdę robi, albo nie. Kolejna poprawka tego samego egzaminu to niepokojący sygnał…

TK: Ale takie wielokrotnie poprawki nie są świadectwem trudności egzaminu, tylko braku motywacji. Einstein mówił, że jeżeli zawsze robisz to samo, to czemu oczekujesz innych rezultatów?

Ja miałem dwie poprawki z tych kilkunastu egzaminów. Zupełnie normalna liczba! Nie można poddawać się po pierwszych niepowodzeniach, one mogą się wydarzyć choćby z przyczyn osobistych. Ale żeby je zaliczyć, trzeba do nich przysiąść od razu i zdać przy najbliższej możliwej okazji. Jeśli się to przeciągnie, to łatwo można się zniechęcić.

Ja jestem finansistą, więc do takich spraw podchodzę pragmatycznie. Przed przystąpieniem do pierwszych egzaminów zrobiłem sobie listę „za” i „przeciw”. I włożyłem ją jako zakładkę do jakiejś książki. Potem, po dwóch latach, miałem bardzo dużo wątpliwości, bo gdzieś po drodze utknąłem, zdarzyła się jakaś poprawka, zresztą jedna z moich dwóch... I wtedy sięgnąłem po tę kartkę, żeby przekonać się, czy te wszystkie elementy, które na niej zapisałem, nadal obowiązują. Obowiązywały – to mnie zmotywowało i szybko podszedłem do poprawki.

 

Jakie wnioski ze swoich porażek egzaminacyjnych wyciągnęliście?

TK: Wniosek jest prosty: bilans musi się zgadzać. (śmiech)

MO: Ja wiedziałam, czego nie wiedziałam. I że muszę podejść do tego dokładniej i intensywniej przysiąść. Tego najlepiej się uczyć na egzaminach próbnych.

TK: W większości przypadków nie ma braków w wiedzy. Są za to braki umiejętności egzaminacyjnych. ACCA nie robi egzaminów z wiedzy, tylko wymaga jej praktycznego zastosowania. Polacy na studiach są przyzwyczajeni do egzaminów typu „powiedz mi wszystko, co wiesz na ten temat”. A egzaminy ACCA takie nie są. Są jak gdyby symulacją tego, co może się wydarzyć w biznesie. Czyli de facto „napisz raport do zarządu, przeanalizuj, uargumentuj, przekonaj nas do swojego pomysłu”. Tak wygląda typowy egzamin! Nie tylko policz, ale też: „przekonaj nas do tego, że wiesz, co policzyłeś lub policzyłaś i dlaczego to jest zasadne”.

Jak rozmawiam ze studentami, to oni mówią: „Ja przecież to wszystko wiem! Tylko nie do końca zrozumiałem, co poeta miał na myśli”. Więc to jest kwestia wyćwiczenia technik egzaminacyjnych, olbrzymią rolę grają zarządzanie czasem i wiedzą oraz umiejętność właściwego zaprezentowania tej wiedzy. Nie chodzi o kucie na pamięć!

 

To w jaki sposób można takie techniki wypracować?

MO: Trzeba to ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. My tego uczymy, od tego zaczynamy i bardzo zwracamy na to uwagę na wszelkich szkoleniach. Bo to trzeba mieć w jednym palcu, to musi być naszą rutyną, jak prezentujemy sprawozdania finansowe, jak piszemy raporty, jakim językiem piszemy, od czego zaczynamy, na czym kończymy. Wyćwiczenie tego na samym początku jest bardzo istotne, bo później tej wiedzy jest już taki ogrom, że trzeba skoncentrować się na innych rzeczach.

TK: Ale też trzeba pamiętać, że egzaminy są zdawane pod olbrzymią presją czasu. W ich trakcie nie ma czasu na wymyślenie szablonu odpowiedzi. Ten szablon musimy mieć już gotowy w głowie, uzyskać od trenera poprzez dużą ilość ćwiczeń. Żebyśmy w czasie egzaminu nie myśleli o szablonie, żebyśmy mieli go wyćwiczonego.

MO: Ostatnie egzaminy zdawałam jakieś 14 lat temu i do tej pory w mojej komunikacji biznesowej stosuję dwie proste zasady: „keep it simple and short” oraz „write for your reader”. I jakbym sama uczyła się do ACCA, to nigdy bym na to nie wpadła! Ale nauczyłam się tego na kursach, bo słyszałam i ćwiczyłam sama tę formułę milion razy.

Ostatnie egzaminy ACCA  mają pokazać umiejętność strategicznego myślenia o przedsiębiorstwie i jego najważniejszych funkcjach. Do tego mamy dane, które są już wcześniej wyliczone. Takich rzeczy naprawdę można się nauczyć na kursach i później wyćwiczyć je w domu!

 

W jakim stopniu umiejętności, które się przyswaja podczas przygotowania do egzaminów, potem przekładają się na umiejętności potrzebne w miejscu pracy?

TK: Sam koncept kwalifikacji ACCA otwiera nas na nowe problemy i aspekty biznesowe. dostajemy tzw. „big picture”, czyli patrzymy na firmę w dużo szerszym zakresie, niż tylko nasz wąski wycinek, którym się zajmujemy. Jeżeli pracujemy w obszarze kontrolingu kosztów, to lepiej rozumiemy marżowość czy strategie cenowe. To świetnie przygotowuje do pracy na innych stanowiskach.

MO: Dokładnie tak – ACCA jest instytucją wiarygodną i jak ktoś zda egzamin, to ja wierzę, że on umie, doświadczył pewnych sytuacji, przećwiczył je w domu czy na szkoleniach i umiał się w nich odnaleźć. I ja czuję, że on na tym stanowisku ma większe szanse, niż ten, kto nie zdał tych egzaminów. I mówię tu o ostatnich, a nie o pierwszych siedmiu. Te pierwsze mnie nie przekonują.

 

Czy kwalifikacja ACCA może się przydać poza finansami?

MO: Ja kiedyś miałam dwóch takich klientów. Jednym był dyrektor strategii rozwoju w bardzo dużej spółce giełdowej. Powiedział mi, że spotyka się z takimi ludźmi, że po prostu musi takie rzeczy wiedzieć żeby dobrze się poruszać w świecie wysokiego managementu. Drugą osobą była kobieta, która pracowała w banku jako dyrektor marketingu. I ona powiedziała, że jest w instytucji finansowej i ona też to musi po prostu wiedzieć ale tez należeć do tego świata finansowego. ACCA jej to daje. I nie ma znaczenia, że nie pracuje w finansach.

Natomiast trzecim przykładem jestem ja: w finansach nie pracuję, ale też od wielu lat zarządzam firmą i nie wyobrażam sobie, żeby być w tym środowisku i nie rozmawiać z finansistami ich językiem.

TK: Ponadto egzaminy ACCA mogą pomóc w rozumieniu biznesowego języka angielskiego. Pracodawcy rozumieją, że sam fakt zdania tych egzaminów po angielsku to potwierdzenie kompetencji językowych, które dany kandydat do pracy posiada.

 

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał: Marcin Kieszczyński

26-01-2016