ACCA

Sukcesy trzeba celebrować - Aleksandra Friedel

Aleksandra_Friedel

Aleksandra Friedel, Dyrektor Działu Kontrolingu Finansowego w Link4 i od niedawna członek ACCA (na zdjęciu odbiera list gratulacyjny z okazji uzyskania członkostwa z rąk Alexandry Chin, Zastępcy Prezydenta ACCA i Przemka Pohrybieniuka, Dyrektora Zarządzającego ACCA Polska w czasie uroczystości New Member Ceremony, która odbyła się 15 stycznia 2015), opowiada o tym, co jest ważne w życiu i dlaczego warto nagradzać swoje wysiłki.

– Jest Pani świeżym członkiem ACCA. Jak się Pani z tym czuje?

– Czuję się świetnie. Schodzi taki wielki ciężar obowiązków, ponieważ przygotowanie się do każdego egzaminu powoduje, że trzeba sobie zorganizować dobrze czas, podzielić na wolny i na pracę. Cieszę się, że ten etap ciężkiej nauki jest już za mną, teraz pozostaje ewentualne doszkalanie i zdobywanie wiedzy w tym zakresie. Cieszę się także, że jestem już członkiem organizacji ACCA, dzięki czemu mogę uczestniczyć  w różnych spotkaniach, kontaktować się, współpracować, więc ta baza networkingowa jest bardzo przydatna.

– Co było najtrudniejsze w zdobywaniu kwalifikacji ACCA?

– Wygospodarować wolny czas, to było dla mnie najtrudniejsze. Sama nauka była przyjemna, zwłaszcza, że było możliwe wsparcie w postaci szkoleń. Mając już prawie 10-letnie doświadczenie w pracy, niektóre tematy były dla mnie bardzo łatwe, może dlatego, że dużo zagadnień znałamz praktyki. Audyt jest podobno jednym z trudniejszych egzaminów, a dla mnie nie stanowił problemu –  ponieważ miałam już do czynienia z audytem. Jeżeli ktoś ma już takie doświadczenie zawodowe i do tego dorabia sobie teorię, to łatwo to połączyć. Wierzę, że nie było to nadaremno i że zostanie na dłużej.

– W zdobywaniu kolejnych kwalifikacji, szkoleń wyraża się potrzeba rozwoju, a szkoląc się już jakiś czas po studiach inaczej się na to wszystko patrzy. Jest inne spojrzenie w zdobywaniu tych kwalifikacji, bo ma się już doświadczenie i praktykę.

– Zdobywanie nauki w trakcie życia zawodowego jest trudniejsze, ponieważ ma się na to mniej czasy, nie mniej jednak  człowiek podchodzi do niektórych rzeczy bardziej krytycznie, kwestionuje status quo i takie rozumowanie jest bogatsze. Uważam, że dokształcanie się w trakcie ścieżki zawodowej jest bardzo fajne.

– Dlaczego wybrała Pani ekonomię jako swój kierunek studiów?

– Zawsze lubiłam liczby, już jako dziecko lubiłam liczyć. Będąc w klasie matematyczno-fizycznej wiedziałam, że pójdę na ekonomię. Uważałam, że to jest logiczny kierunek, chociaż będąc już na studiach, szczególnie przez pierwsze dwa lata, zaskoczyła mnie duża dawka teorii: myśl ekonomiczna, makro-, mikroekonomia, dopiero gdy wchodzą liczby – wtedy ekonomia staje się bardziej analityczna i ciekawsza. Na szczęście w pracy zawodowej jest dużo liczb, a mnie się praca z liczbami podoba.

– Co jest dla Pani najważniejsze w pracy? Czy właśnie liczby?

– Teraz już nie tylko liczby, bo jestem na etapie  przechodzenia od analityka specjalisty do „generalisty”, który bierze pod uwagę także inne aspekty. Liczby są tylko częścią, która dużo mówi o sytuacji finansowej przedsiębiorstwa i pozwala na dogłębną analizę. Ważna jest też praca z ludźmi, myślenie strategiczne i innowacyjne.Także miękkie aspekty są istotne i nie ukrywam, bardzo je lubię. Niedawno brałam udział w ciekawym wewnętrznym programie dla managerów – Leadership Development Program, w ramach którego uczestniczyłam w  sesjach z różnymi osobami, które odniosły sukces. To doświadczenie było dla mnie bardzo odkrywcze, jak bardzo, jako ludzie, jesteśmy różni; jak dostosowując odpowiedni styl komunikacji do danej osoby, możemy się z nią porozumieć. W pracy na takim stanowisku dobre jest to, że ma się kontakt i z liczbami, i z ludźmi, więc można to wszystko połączyć.

– Jakie jest motto życiowe, które Pani przyświeca w drodze życiowej, którą rozumiem także jako drogę rozwoju?

– Jako studentka ostatnich lat studiów  chciałam jak najszybciej  skończyć studia, mieć już za sobą zdawanie egzaminów i rozpocząć praktyczne zdobywanie wiedzy. Teraz, gdy  już jestem po studiach – dalej chcę się uczyć, zdobywać wiedzę. Właśnie skończyłam ACCA a już się zastanawiam co dalej. Na LDP zadano nam pytanie: co będziemy robić na emeryturze? Ja stwierdziłam, że będę się uczyć hiszpańskiego i pojadę do Hiszpanii. Odpowiedź na to pytanie wskazuje, jakie wartości człowiek wyznaje i uświadomiłam sobie, że lubię zdobywać nowe umiejętności rozwijać nowe kompetencje – daje mi to dużo satysfakcji.

 – A jak jest z zachowaniem równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, zwłaszcza na stanowisku dyrektorskim? Czy to jest trudne?

– Różnie. Bywało, że praca zawodowa pochłaniała sporo czasu, ale na życie prywatne też zawsze znajdowałam czas. Gdy się nie wyrabiam z niektórymi rzeczami, to  kończę je wieczorem w domu. Pogodzić to można, być może kosztem snu i np. sportu, ale to są – moim zdaniem – etapy, nie zawsze można mieć wszystko w danym momencie.. Bardzo się cieszę, że mój partner zmotywował mnie do zdania trzech końcowych egzaminów w jednej sesji, Abyśmy mogli pojechać na fajne wakacje bez podręczników w walizce i bez psychicznego obciążenia kolejnymi egzaminami.

– Podróż była rodzajem nagrody?

– Tak, trzeba nagradzać siebie, swoje sukcesy, celebrować je, bo z tego składa się życie.

– A gdzie Państwo pojechaliście?

– Mieliśmy jechać do Peru, ale nie byłam pewna czy uda mi się zdać wszystkie trzy egzaminy i czy nie będę musiała przygotowywać się do kolejnej sesji, wyniki egzaminów bowiem ogłoszono ósmego sierpnia ubiegłego roku, więc zostało za mało czasu aby zaplanować taką podróż. Spontanicznie pojechaliśmy do Stanów Zjednoczonych. Zwiedziliśmy mnóstwo parków, między innymi w stanie Arizona i Kalifornia. To jest coś przepięknego - są wspaniałe, robią wrażenie. Z miast najbardziej podobało nam się San Francisco. Panuje tam przyjazna atmosfera i otwartość. Bardzo podobało mi się, że skonfrontowałam swoje wyobrażenie o Stanach z rzeczywistością. W niektórych miejscach ma się wrażenie, że czas się zatrzymał w latach 20., 30., podobnie jak ludzie. Amerykanie mają zupełnie inny stosunek do wszystkiego - jedzenia, ubioru. Panuje tam duży etos pracy, ludzie nie narzekają, że muszą dużo pracować, widzi się tam wiele osób 60-, 70-letnich, które są zatrudnione jako kelnerzy, krupierzy w kasynach, odźwierni, recepcjoniści, u nas z reguły w usługach spotyka się osoby młode. Ta otwartość, szerokie patrzenie na realizowanie swojej ścieżki zawodowej, także na przekwalifikowanie się zawodowe z uwzględnieniem wcześniejszych doświadczeń, bardzo mi się podoba.

– Gdy Pani opowiada o tej podróży, to myślę, że stanowi ona wspaniałą równowagę dla wysiłku włożonego w naukę.

– To była podróż życia, zwłaszcza, że traktuję ja jako nagrodę za duży wysiłek, za zdane egzaminy. Ten okres – zdane egzaminy, podróż – są we mnie głęboko, to naprawdę fajny moment w życiu.

– Dziękuję za rozmowę.

 Rozmawiała Magdalena Bartnik